Dzisiaj był pierwszy, prawdziwy przedwiosenny dzień... :) ślicznie i cieplutko było... uwielbiam taką pogodę, kiedy w powietrzu czuć wiosnę... wraz z wiosną przychodzi nadzieja... i wszystko pachnie i wygląda inaczej... lepiej...
Moje Młode ma swojego końskiego przyjaciela... z Kawonem jest mu o wiele łatwiej i weselej... cieszę się, że właśnie z Kawonem się zaprzyjaźnił... miałam dobrego "nosa"... ;)
Cieszę się, że Młody do mnie trafił... koniec jego "wędrówki" po świecie, zmian stajni i właścicieli... ma swoje miejsce, ma swój dom i ma mnie... :)
piątek, 26 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz