Wczoraj konisie wróciły na duże pastwisko... ach... co to była za radość... bieganie, brykanie, zabawy... :)
Młody dał popis, aż miło... galopował, brykał, podskakiwał... widać, że się cieszył z przestrzeni... :) Coraz bardziej się otwiera, staje się śmielszy, już nie jest taki smutny... tylko nerwusek z niego... tupie nóżkami, macha nimi jak mu się coś nie podoba lub jest zniecierpliwiony.... śmieszny jest, kochany... :)
Dzisiaj wyszedł na pastwisko ze swoim sąsiadem z boksu, Kawonem... i nic... jakby się znały od lat... :) mądre konisie... pobiegały i się grzecznie pasły... :) jutro spróbujemy Kapryska dołączyć do Młodego i Kawona.... jestem dobrej myśli... :) ach...ten mój Młody... słoneczko moje kochane...rozbrykane... :)
wtorek, 29 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz