środa, 22 września 2010
... rekreanci ...
Naszła mnie taka refleksja, że dla mnie na pewne rzeczy jest już za póżno... za późno by zacząć jeździć sportowo, zacząć starty w zawodach, rozwijać się w tym kierunku... czasami żałuję, że nikt nie dał mi te 10 lat temu takiej szansy, że nikt mnie nie poprowadził w sport jeździecki, nie wziął za rękę i nie zawiózł na trening, nie zaproponował zawodów... teraz na to wszystko jest już dla mnie za późno... tak samo za późno, aby zacząć studiować weterynarię (marzenie niedoścignione), bo wcześniej nie potarfiłam postawić na swoim i po prostu się bałam ... Parę rzeczy w swoim życiu przegrałam, czego będę żałować do końca życia, tak samo, jak niektórych moich decyzji, popełnionych błędów, odpuszczonych spraw... Ale jest już za późno i niczego nie da się zrobić, tylko pogodzić. Z jednego jestem natomiast strasznie dumna - że potrafiłam wrócić do jazdy i walczyłam o to, żeby znowu mieć swojego konia (ku politowaniu niektórych) i dopięłam swego, choć wiele mnie to kosztowało i konsekwencje tamtej decyzji ponoszę do dnia dzisiejszego, łącznie z kłótniami i wypominaniem mi wszystkiego... i jednego jestem pewna - warto walczyć o swoje marzenia i się nie poddawać, nawet wtedy, gdy cały świat zwraca się przeciwko... W kolejce moich marzeń stoją następne do spełnienia :) i wiem, że będę już "tylko" rekreantem i mój Rumak również, ale najważniejsze, że jesteśmy razem, że nasze pokręcone życia spotkały się i złączyły w jedno :) i trzymam kciuki za wszystkich tych, którzy dostali szansę od losu (ANIU!), której ja parę lat temu nie dostałam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz