Młodemu obłupały się przednie kopytka :( ech... jak nie urok, to s....ka... czekamy na kowala i zobaczymy, co da się z tym zrobić.
Młody coraz fajniej pracuje na lonży (chodzenie w prawą stronę już nie boli), fajnie zaczyna obniżać głowę, rozluźniać się. Tak śmiesznie galopuje, takie małe foule robi :) W końcu dobraliśmy wędzidło, które nie doprowadza Młodego do szaleństwa. Idziemy powolutku, ale mam nadzieję, że w dobrym kierunku :)
No i , pomimo wszystkiego, Młody przynosi mi dużo radości :)
piątek, 16 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz