Moje konisko pokazało dzisiaj rogi na jeździe :) taki zdolny... nie będzie chodził do przodu, tylko dęby będzie próbował stawać... cóż... dało radę jednak pójść do przodu :) jazda w stępie, ale godzinka uczciwie przepracowana :) jest coraz lepiej, coraz bardziej sobie ufamy, coraz lepiej się siebie uczymy :) pokochałam mojego paskudnego konika na nowo :) a wczoraj to miałam ochotę go dosłownie nosić na rękach, Potwór mi zaufał w krytycznej sytuacji :) jednak wszystko jest możliwe :) złoty z Niego Konik... mój Książę Pan :)
... bo dzisiaj pierwszy raz wyjechaliśmy poza ujeżdżalnię, na otwarty teren, sami... i mam powód do dumy... i jednak nie jest ze mną jeszcze aż tak źle jeździecko ;) ale Konik nerwusek jest... i coraz bardziej mi się mój Konik podoba... ładniutki się robi, aż miło :)
wtorek, 30 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz