... ... ...

... KONIE - MOJA PASJA - MOJE ŻYCIE ...

czwartek, 18 lutego 2010

Czy czasami tak musi być... ??? :/

Czy można gdzieś zagubić sens tego, co się robi i co się kocha najbardziej na świecie? Czasami czuję się jakby ktoś mi zabrał połowę mojej duszy i porwał ją gdzieś daleko...

W tym roku zima bardzo źle na mnie działa... destrukcyjnie... Z utęsknieniem czekam na słońce, ciepło, dłuższy dzień... Mam wrażenie, że Maurice "odbiera" mój nastrój... jest dzisiaj jakiś smutny, nieobecny, spokojny...  Widzę, że potrzebuje towarzystwa reszty koni ( z wyższych względów jest teraz na osobnym padoku) i mojej uwagi... ożywia się jak się do niego idzie... muszę zacząć poświęcać mu jak najwięcej czasu... tylko najgorzej jest, kiedy się chce, a się nie może... :( ja też wyciszam się przy nim, inaczej funkcjonuję, lepiej... jest dla mnie mobilizacją i ... ogromnym wyzwaniem... cieszę się, że jest jaki jest... mój... :)

Młody wcinał dzisiaj ziołowe ciasteczka (bałam się, że mu nie posmakują)... i szukał, czy mam jeszcze... :) od dzisiaj do owsa będzie dostawał musli i witaminy... trzeba się przygotować do zmiany sierści i tego paskudnego okresu przejściowego...zima/wiosna... którego tak nie lubię...

Czasami lubię samotność (z moim konikiem ;) )....

"Dałeś mi Boże za przyjaciela konia złotego, konia szczerego...
za towarzysza dałeś mi rumaka, nie jest to przyczyna byle jaka...
na mojej drodze postawiłeś właśnie jego, tego zwykłego konia gniadego...
by razem ze mną przemierzał szlaki i dawał mi pewność, że jestem taki...
by czynił ze mnie dobrego człowieka i miał zawsze pewność, że ktoś na niego czeka... 
Bo jest to koń zupełnie wyjątkowy i dla mnie zrobić wszystko kiedyś będzie gotowy..."





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga