... ... ...

... KONIE - MOJA PASJA - MOJE ŻYCIE ...

niedziela, 31 stycznia 2010

"Mówiłam sobie : daję mu czas. Odpoczynek. Szansę, aby był po prostu koniem..."

"...tak przyjemnie było poświęcić schyłek dnia na dosiadanie po raz drugi karego wierzchowca. W niektóre wieczory wskakiwałam na jego ciepły, nieosiodłany grzbiet i siedziałam tak przez chwilę. Po upływie paru zaledwie godzin zaczynało brakować mi jego pewności siebie, niezachwianej uwagi, jego świadomości, która mnie przenikała. Dosiadając go czułam się tak, jakbym znajdowała się na słodkim grzbiecie wszechświata. W duchu śmiałam się przekonana, że Twister posiadł rozum boski..." Barbara Dimmick "W obecności koni"


Coraz bardziej przywiązuję się do tego mojego zwariowanego kłusaka... :) i Młody coraz fajniejszy się robi... ;) Już nie mogę doczekać się WIOSNY...!!!!!!!!

Odbyłam dzisiaj ciekawą rozmowę o kupnie własnego konia... i jestem w szoku jakie mądre rzeczy mówiłam... hehe... ;) i razem z tą rozmową przyszły refleksje na temat kupna Młodego... i wiem, jakiego mam konia... bo to jest koń "specjalnej troski", po kontuzji, do "unormowania" i dużo nas pracy czeka i nie będzie zawsze pięknie i łatwo i mam świadomość, że któregoś dnia (tfu, tfu) noga może odmówić posłuszeństwa... ale... jestem świadoma, jaki to jest koń i co się z tym wiąże i decyzja została przemyślana (no, może nie aż tak do końca) i za nic bym Młodego nie oddała i nie zamieniła... uwielbiam to moje kopiąco-piszczące zwierzę każdego dnia coraz bardziej... mój Koniku... mój paskudku.... brzydki, niegrzeczny.... ale kochany... :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga