... już dwa tygodnie nie ma Mojej Rudzi ... boli ... bardzo ...
wtorek, 28 września 2010
... szaro, buro i ponuro ... słońca trzeba!!!
Młody zaszczepiony na Nim to mało rzeczy już robi wrażenie. Dzisiaj taka pogoda, że Koniki w stajni zostały... w sumie to teraz trochę żałuję, bo mogłam wsiąść, bo tylko lekko siąpiło, ale trudno... podobno od czwartku wraca słonko... oby!!! Za to zrobiłam porządki w siodlarni, zabrałam do wyprania ochraniacze, popręg, napierśnik i wszystkie frędzelki i maski przeciwko owadom (te zostaną w domku do następnego lata) i w wannie moczy się wszystko (Mama w pralce tego wyprać już nie pozwoli, bo uśmierciłam już dwie pralki jak prałam rzeczy Bonity i Flawci ) ... Pochowałam wszystkie owijki i inne poprane pierdoły Młodego, których przez zimę nie będę używać i brakuje już miejsca w szafie na moje ciuchy ... znalazłam na necie czaprak, na który choruję już od długiego czasu i w normalnej w końcu cenie...trzeba uskrobać pieniążków :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz