Znalazłam ostatnie zdjęcie z moją Rudzią ... za parę dni skończyłaby 7 lat ... za krótko żyła...
Byliśmy dzisiaj u Koniutka... Młody obrasta tłuszczykiem :) i rogi mu rosną ;) Pojechaliśmy sobie do zaczarowanego lasu...tak, bo ten las jest naprawdę zaczarowany i niepowtarzalnie piękny... uwielbiam tam być razem z moim Parchatkiem :)
Przytargałam dzisiaj wszystkie owijki Młodego...robimy wielkie pranie :)
... a życie toczy się dalej ...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz