Byliśmy u Paskudka ... na wołanie przychodzą wszystkie kopytne :)
"Odgruzowałam" Młodego... :) tzn. wyczyściłam go po ponad dwóch tygodniach brudowania... nawet się udało :D Młody wygląda naprawdę dobrze, choć znowu spadł z mięśni...ale najważniejsze, że jest szczęśliwy i zadbany u Oli... nawet za cenę bezjezdnej zimy chciałabym, żeby był w tej stajni :) bardzo bym chciała, aby został u Oli aż do momentu kiedy przeniesiemy się do własnej stajni ;) Obcięłam grzywę... strasznie szybko mu odrasta, tak co 1,5 miesiąca trzeba ciąć. Ogon też podcięłam, a co, niech Młody wygląda ładnie :) Przez moment miałam myśl, żeby zostawić mu na zimę grzywę, aby odrosła, ale za bardzo podoba mi się w irokezie :)
Dostałam od Mamy cały wielki koc z naturalnej wełny i rzepy... może poszyję Młodemu różne podkładki :)
Nie wyobrażam sobie siebie bez tego Konia... damy radę ... :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz