Bardzo fajny dzień dzisiaj spędziłam w stajni :) i był czas na pogaduszki i na porządne czyszczenie i na dłuższy teren i na porządki w siodlarni :) lubię tak :) Złożyłam Młodemu jeszcze jedno ogłowie, ale dostałam dzisiaj radę, żebym jeździła na nim tylko na haku i nie używała wędzidła dla kłusaka...hmm... muszę to przemyśleć...ufff...może w końcu dojedzie do nas wet zęby zrobić... Młody bezproblemowy...heh...jak zawsze :) cieszę się bardzo z tego mojego Parchatka :)
Młody ma cudowne warunki w swojej stajni... i chciałabym, żeby jak najdłużej był w tej stajni... tylko... mnie już gdzieś gna, przed siebie, ciągnie do czegoś nowego, nieznanego...heh... i wiadomo, że Młodego zabrałabym ze sobą i nie wiem, czy spodobałoby mu się takie ciągłe przenoszenie się z miejsca na miejsce... a poza tym... czas na stabilizację i spokój, swój dom, swój kawałek ziemi, swoją stajnię... chyba się starzeję... chcę swojego miejsca na ziemi...
... zdecydowanie nie jestem typem "wędrowca" ...
... budzę się w nocy i sprawdzam, czy oddycha...boję się ... :/




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz