Dzisiaj rano obudził mnie deszcz bębniący o szyby, wspomógł go budzik w komórce i Zuzia ;) no tak... dzisiaj poniedziałek...heh... zaczyna się nowy tydzień... jakie plany na dziś? hmmm... ogarnę siodlarnię, zabiorę resztę swoich rzeczy...z jazdy chyba dzisiaj nici...
Wczoraj byliśmy rowerami w rezerwacie, spotkaliśmy koniki, wyglądają super, bo mają jedzenia pod dostatkiem...muszą się przygotować do zimy :) Później byliśmy na naszej plaży i na dzikiej... ot, takie jakby pożegnalne spacerki sobie urządzamy... w sumie... cieszę się na zmiany, a najbardziej cieszę się, że wizja własnej stajni i własnego domu rysuje się w pięknych kolorach :) możemy dużo poświęcić, żeby ta wizja się zrealizowała :) jesteśmy uparci i będziemy na swoim :)
... trzeba walczyć o swoje marzenia ...
... bo kocha się wiele miejsc, ale najważniejsze jest to, gdzie jest Dom ...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz