Gdzie zniknęła moja radość z jazdy konnej, z przebywania z końmi? Gdzie to wszystko??? Mam wrażenie, że ktoś to wszystko zdeptał, zniszczył we mnie... Mam cudownego, wyjątkowego Konia, a nie potrafię tego wykorzystać... uciekam przed radością z Młodego...dlaczego? zamykam się przed nim... a wtedy on staje się niedostępny dla mnie. Jak mam to wszystko odzyskać, odbudować w sobie? Za dużo, za mocno, za wiele, za bardzo, na siłę... :( czasami mnie to przytłacza, a mój Koń doprowadza mnie do rozpaczy... przynajmniej Młody jest szczęśliwy... muszę wrócić, żeby nie stracić siebie do końca...
Dziecię dostało dzisiaj nowy kantar, czaprak...nie mam siły nawet mu przymierzyć tego... ech... czekam jeszcze na hackamore... wmawiam sobie, że dam radę...?
czwartek, 6 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz