Długo mnie nie było... trochę się wydarzyło....
Szukam (w końcu!!!) konika dla siebie... :D ....... tyle czekania, łez, cierpliwości, chwil zwątpienia.... i w końcu... mogę szukać konisia dla siebie... tego wyczekanego, wymarzonego, wypłakanego.... który pojawi się w moim życiu i wywróci je do góry nogami... i zmieni je na zawsze... uczucie piękne, ale jeszcze jakby nierealne... jest radość, ale zarazem strach... co będzie? jak będzie? Dopiero dojdzie do mnie, że go mam, jak przywiozę do domku... :)
I wszystko dzięki Jednej Osobie... Dziękuję....
Dokładam foteczki.... Kicia, Kawon w moich nausznikach i mój prezent mikołajkowy... :) i pierwszy przymrozek u nas....
niedziela, 6 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz